DROGA DO SIEBIE, DROGĄ KU AUTENTYCZNOŚCI

Droga do siebie bywa wyboista i pełna przeszkód. Często jest związana ze stratami materialnymi i w ludziach. Jednak życie w zgodzie ze sobą wnosi dużo lekkości i pozytywnej energii. Wbrew pozorom jest łatwiejsze i dzięki niemu można zachować swoje zdrowie psychiczne oraz dobrostan. Nieraz pada pytanie: Jak być sobą? Jak siebie odnaleźć? Zaczęłabym od rozważania, z jakiego powodu dzisiaj nie pozwalasz sobie na bycie sobą? Jaki masz ze sobą kontakt i czy wiesz, kim tak naprawdę jesteś?

Jeśli nie, rozczaruję Cię. Nie znajdziesz tych odpowiedzi nawet w najlepszych poradnikach. Nikt Ci również nie wskaże jednoznacznego rozwiązania na to co robić, aby być sobą. Jedyna opcja to wyruszyć w tę fascynującą podróż do odkrywania siebie, jaka ma miejsce np. w coachingu. Potrzebne będzie Twoje zaangażowanie i zaufanie do procesu. Natomiast Coacha porównałabym do kogoś w rodzaju przewodnika, który dobrze zna tę drogę, posiada sprawdzone narzędzia oraz wiedzę. Dokąd zmierzasz, jaki jest Twój cel i jakie chcesz osiągnąć efekty ustalasz jeszcze na starcie. Efektem może być np. odpowiedź na pytanie, jak Ty chcesz się ze sobą czuć?

DROGA DO SIEBIE – JAK JĄ ODNALEŹĆ?

Wyobraź sobie teraz, że czytasz, nawet przyjemny poradnik typu Fenomen Poranka, w którym autor Hal Elrod zachęca Cię abyś spróbował jego sposobu na rozpoczynanie dnia, czyli codzienne bieganie, afirmowanie i wizualizowanie. Oczywiście te wszystkie formy mogą wspierać Twój proces odkrywania siebie, ale no właśnie. Z jakiego powodu Ty chcesz rano biegać? (Bo ktoś uznał i przekonuje Cię, że tak jest najlepiej?) Jaki Ty chcesz dzięki temu osiągnąć efekt? (Celem jest bieganie, ale jakich spodziewasz się korzyści, co Tobie ma to dać?) Czy dzięki porannemu bieganiu osiągniesz to, czego pragniesz? Zrealizujesz siebie? Zbyt wiele czasu tracimy na życie pomysłami innych ludzi. Kiedy nie wiemy kim jesteśmy i jak chcemy żyć, zawsze znajdzie się ktoś kto nam to chętnie powie, wrzucając nas w pewne ramy i ograniczenia.

AUTENTYCZNOŚĆ PRZYCIĄGA

Sami siebie również ograniczamy i blokujemy kierując się opiniami i sugestiami. Natomiast scenariusz do filmu Rocky napisał człowiek, który wg kryteriów szkolnego systemu oceniania, pisać nie potrafił. Sylvester Stallone, bo o nim mowa, pomimo przeciwności losu i negatywnych recenzji krytyków filmowych, realizował siebie. Kim byłby dzisiaj, gdyby przed rozpoczęciem zdjęć sprzedał swój scenariusz ulegając namowom osób, które w roli głównego bohatera widziały innego aktora? Droga do siebie rozpoczyna się z miejsca, w którym nie mają dla Ciebie znaczenia oceny. Przede wszystkim sam siebie przestajesz oceniać, podążając za wewnętrznym głosem, który ma właśnie ochotę o czymś napisać, polepić z gliny, pobazgrać na papierze, czy wreszcie zaśpiewać na głos tę ulubioną piosenkę. Tu i teraz nie przejmując się opiniami, nie zastanawiając się, czy wyjdzie z tego dzieło warte miliony.